Poniedziałek
(Rano)
Na dworze jest ponad 20 stopni C. Tak - Francja jest położona w ciepłym mikroklimacie. Wieczory i dnie są tu ciepłe, a powietrze - wilgotne i wietrzne. Sprawia to bardzo dobre warunki dla astmatyków - w przypadku gwałtownego ruchu, który powoduje atak płuca szybko dochodzą do siebie. Ba, nawet trudniej jest tu dostać ostrej astmy.
Tak więc ten, kto planuje tu przyjechać niech raczy zapomnieć o ciepłych sweterkach i podkoszulkach. Francja, szczególnie południowa jest ciepłym zakątkiem świata. Oczywiście, znawców geografii to raczej nie dziwi - to kraj położony przy Hiszpanii, która z kolei ma bardzo niedaleko do Maroku - czyli Afryki.
Tarantuli tu może i nie ma, ale podobno są duże pająki i... małe skorpionki, które mogą wleźć do łóżka. No dobrze, z łóżkiem to był żart, bo te stworzenia są raczej niegroźne - no, chyba, że ktoś się uprze zostać ugryzionym przez nie.
Wspomniałam o tutejszym mikroklimacie. Na koniec przygotowałam coś specjalnego, przez co nieobeznani padną z nóg. W ciągu ostatnich 20 lat (tj. od 1987 roku) tylko trzy razy spadł tutaj śnieg.
(Pół godziny później)
Tata kombinuje z kuchenką cioci i szczerze mówiąc brak mi optymizmu wobec tej zabawy.
A wracając do Francji, to jest to kraj, w którym codziennie wlewa się do organizmu alkohol. Do wyboru ma się głównie różowe i czerwone wino (białe pije się tylko do ryb i podobno nie jest zbyt smaczne). To pierwsze jest słabym alkoholem, bo jest tylko na pobudzenie. Można do niego wsadzić lód. Jeśli chodzi o wino czerwone, to tu nie ma takiej swobody - lód w tym napoju jest raczej niewskazany. Zapewne są to uroki kultury francuskiej, bo teoretycznie do każdego napoju można dodać zimne kostki lodu.
Kraj, w którym przebywam graniczy z Niemcami. Prawdopodobnie przez to Francja wykazuje pewne podobieństwo do Szwabów w kwestii obiadowej. Aby to wyjaśnić muszę na moment zboczyć z tematu.
Kilka lat temu moja mama wyjechała na trzy dni do Niemiec. W trakcie zwiedzania tamtejszej kultury wyszła z kumpelą na miasto. I wszystko byłoby udane, gdyby nie feralna godzina - trzynasta. O tej porze wszystko jest tam pozamykane, a przyczyna jest niemal prozaiczna: Niemcy jedzą obiad.
We Francji jest podobnie. Przychodzi się do pracy o siódmej, a od 12 do 14 ma się przerwę obiadową. Po powrocie do roboty siedzi się w niej do szóstej. Ma to swoje zalety, jak i wady. Doskonale to określił wujek:
-Jest to zdrowe dla organizmu, ale kiepskie dla organizacji życia. Jesienią (tj. od października trzy miesiące) przychodzisz do pracy i wracasz z niej, gdy jest ciemno. czasem byś coś porobił na podwórku, a nie możesz przez ciemność.
(Pół godziny później)
Jesteśmy niedaleko Avignon. Wujek chce, byśmy zwiedzili to miasto w środę. I nie dziwota - w Avignon znajduje się katedra Notre Dame. Miasto to było kiedyś siedzibą papieską - rezydowali tam antypapieże. O ile te historyczne wiadomości mają raczej niewielkie znaczenie dla sławy Avignonu, o tyle piosenka "Na moście w Avignon" Ewy Demarczyk wpływa na to znacząco. Ze wstydem muszę przyznać, że jestem typowym Polakiem, bo jak wujek stwierdził:
-Większość Polaków nie wie, dlaczego Avignon jest tak sławne.
(Chwilę później)
Tata wysyła SMS'a z netu do brata, a ja staram sie wszystkie informacje o Francji upakować w jakiś sensowny kształt.
Używałam dzisiaj laptopa, który posiada wujek. Komputer ten był kupiony we Francji, można więc założyć, że ma typową qwertyupowską klawiaturę. Teoretycznie standard w układzie klawiszy, jakiego używamy - my, Polacy - jest na całym świecie, ale jak to pokazuje praktyka - nie do końca. O ile układ shiftu, Home, znaków typu kropka jest taki sam, o tyle we francuskiej klawiaturze nie ma QWERTUYOP, tylko AZERTUYOP. Do tego dodano kilka klawiszy z francuskimi znakami, ale to jest naturalne.
Jeśli chodzi o język francuski, to wujek chce mnie pouczyć tegoż. Do "non" ("nie"), "qua" ("co"), "oui" ("tak"), "sawa" ("w porządku") i "voila" ("oto"). Jednak nie wszystkie słowa z tego słownika się przydają. Słowo "qua" w języku francuskim jest uznawane raczej za niegrzeczne - używa się jego w stosunku do chamów i niegrzecznych dzieci lub kiedy są elementem większego zdania. Częściej się też słyszy formę "que" niż "qua". Co Francuz zastosuje zamiast tego nie-savoir-vivrowego powiedzenia? Będzie udawał, że nie słyszy i powie "przepraszam?". Taka sytuacja mi się kojarzy z japońskim słowem "nanda" ("czego"), które można spotkać bardzo często w anime i - niestety - do najgrzeczniejszych nie należy.
(Chwilę później)
Francuzi umieją język angielski, jednak udają, że go nie znają. Być może przyczyna tego leży w dumie narodowej. Niezależnie od tego, z czego to wynika, zdać sobie sprawę z jednego trzeba: znając przynajmniej jedno słowo z kraju, do którego się przyjeżdża, okazuje się tym szacunek wobec tubylców. A zresztą - jest to dobre, bo przynajmniej coś się rozumie.
(Popołudnie)
Mi się nie chce kąpać, chociaż tata to robi. Wujek ma - oprócz basenu - taras, na którym, gdy się do niego wchodzi, widać niesamowite widoki. Być może - gdyby nie ten strach - stałabym teraz na tarasie i je po prostu podziwiała. Stryj jest w pracy, a ciocia pokazuje zdjęcia Krysi.
Dla francuskich dróg charakterystyczne są dwie rzeczy. Po pierwsze, co chwila wpadasz na jakieś rondo. Po drugie - co czytelnicy już wiedzą - są bardzo dobre.
A propos Francji - tak z polskiej perspektywy wobec tego, co się stało tydzień temu w Grenoble - to nie do końca było tak, że autokar wjechał na niedozwoloną drogę, dzięki której się rozwalił. Po tym moście jeżdżą autobusy, ale spełniają one dwa wymogi: 1) posiadają odpowiedni sprzęt, 2) mają pozwolenie na przejazd tą drogą.
Francuskie media twierdzą to samo, co polskie, jeśli chodzi o człowieka, który kierował tym nieszczęsnym pojazdem: nieodpowiedzialny młodziak. Co mnie jeszcze zaskoczyło, co jakiś czas (trudno powiedzieć, czy codziennie) w telewizji podawane są informacje o ofiarach wspomnianego wcześniej wypadku. Jest to miłe, a z drugiej strony - normalne, bo wypadek zdarzył się we Francji.

digg it
del.icio.us