Czwartek
Nie pojechaliśmy do Avignon - skierowaliśmy się na most Pont du Gard, zbudowany przez Rzymian. Jest on położony nad rzeką Gard, a jego celem było łączenie wody w Uzes z Nimes.
Niech cholera weźmie Rzymian. Gdy weszłam na most wybudowany przy samym Pont du Gard (odległość milimetrowa) zostałam dosłownie przytłoczona ogromem skali starożytnego mostu. Co prawda, później się przyzwyczaiłam, ale to było, gdy już wychodziliśmy z tego zabytku.
Pont du Gard piękniejszy jest na pocztówkach, niż w rzeczywistości. Bo w rzeczywistości uderzająca jest niesamowitość tego miejsca, bardzo trudna do zrelacjonowania.
Kartki pocztowe z miejsca, o którym piszę można kupić w małym pasażu, który jest oddalony od Pont du Gard paręnaście metrów. Znajdują się tam sklepy z pamiątkami, bary (podobno) i muzeum. Można również wziąć broszurę "Guide de E''ete" (pisownia przeniesiona na klawiaturę qwertuyopwską, więc jest niedokładna), niestety, jest ona tylko po francusku. To mnie zdziwiło, jednak - trudno powiedzieć, czy słusznie, bo najczęściej miejsca turystyczne w danym kraju odwiedzają tubylcy. Tak też jest z Pont du Gard: więcej tu Francuzów, niż innych narodowości. Osobiście zauważyłam jeden polski samochód, paru Japończyków i kilku Hindusów.
Nie ulega wątpliwości, że we Francji jest dużo Arabów. O tej mniejszości nie raz pisało "Wprost" i teraz widzę, że arabskie kobiety bardzo często są tutaj widoczne - niemal za każdym razem, gdy wychodzimy na miasto to widzimy kogoś z arabskimi korzeniami.
Dziś w planach mamy udanie się do bardzo dużego centrum handlowego.

digg it
del.icio.us