Wstęp
26 lipca 2007 roku trzy osoby: ja, tata i Krystyna wyruszyliśmy samochodem do Francji. Jechało się dwa dni, ale w końcu dotarliśmy do celu. W kraju tym byliśmy do 6 sierpnia, kiedy to wyruszyliśmy w podróż powrotną. Do domu weszliśmy w nocy, bo po drodze mieliśmy kilka nieszczęśliwych zbiegów okoliczności, na przykład, kiedy znaleźliśmy się na stacji benzynowej to musieliśmy czekać pół godziny, bo w całym Kostrzynie wyłączyli prąd.
Ogólnie, można powiedzieć, że ta podróż była udana. Oczywiście, nic nie jest doskonałe, ale zgrzyty, jakie nastąpiły we Francji raczej nie były i nie są w stanie przesłonić wspaniałych widoków i relaksu, co posiedliśmy w czasie pobytu we Francji.
Tę historię dedykuję Cioci i Wujkowi jako podziękowanie za to, co mi zaofiarowali.
Aleksandra Jursza

digg it
del.icio.us